Bitcoinów ciąg dalszy…

W ostatnich miesiącach znaczna część podatników dokonujących transakcji na tzw. kryptowalutach mogła odczuwać dyskomfort związany z niepewnością, co do sposobu rozliczania tych transakcji. W pierwszej kolejności wydane zostały nowe interpretacje podatkowe, w których próbowano załatać ewidentne luki w systemie podatkowym w zakresie kryptowalut. W drugiej kolejności, jeden z przedstawicieli Ministerstwa Finansów (MF) zaskoczył opinię publiczną dość stanowczą wypowiedzią na temat podlegania transakcji na kryptowalutach opodatkowaniu PCC. Wypowiedź okazała się mieć istotne konsekwencje dla środowiska handlarzy walutami wirtualnymi. Przede wszystkim przyjęcie, że każda transakcja sprzedaży kryptowaluty prowadzi do opodatkowania może spowodować, że jeden podatnik obowiązany będzie do rozliczenia np. 1000 transakcji dziennie i złożenia tyluż deklaracji podatkowych (wynika to ze sposobu handlu np. Bitcoinami). Po drugie, patrząc na kwestię merytorycznie, istnieją poważne wątpliwości, co do prawnego charakteru kryptowalut i tego, czy w ogóle są prawami majątkowymi (a tylko wtedy mogłyby podlegać PCC).

Na MF posypał się grad krytycznych uwag, włącznie z mini-demonstracją niezadowolonych „o mało co” podatników podatku od czynności cywilnoprawnych. Demonstracja wywołała zwrot w podejściu MF, jednakże próby załagodzenia sporu wywołały, zdaje się, jeszcze większe kontrowersje wśród podatników i doradców podatkowych. O ile pierwszy komunikat o opodatkowaniu PCC mógł być uznany za nieprzemyślaną wpadkę to już zapowiedź MF, że nie będzie pobierał podatku w sytuacji zbyt wielu transakcji w danym okresie należy znać za mocno kontrowersyjną. Urzędnik MF wskazał bowiem, że gdy policzenie podatku i kwota jest zbyt wysoka ze względu na ilość transakcji to nałożenie podatku od czynności cywilnoprawnych łamałoby tak zwaną zasadę dogodności opodatkowania. Trzeba podkreślić, że byłby to chyba pierwszy przypadek w historii zastosowania przez organy Państwa tej zasady. Jednak już wiemy, że do tego nie dojdzie, gdyż MF zdecydował się na salomonowe rozwiązanie tej sytuacji, w którą de facto sam się wywołał.

Otóż 18 maja b.r. opublikowano komunikat, z którego wynika, że MF zdecydował się czasowo zawiesić pobór podatku PCC od sprzedaży kryptowalut. Jak możemy przeczytać w komunikacie „Czasowe zaniechanie poboru podatku pozwoli na dokonanie pogłębionej analizy i przygotowanie rozwiązań systemowych normujących tę przestrzeń gospodarczą, w tym w kontekście podatkowym”. Miejmy nadzieję, że z tej historii urzędnicy MF wyciągną jakieś wnioski. Choćby takie, że przed wydaniem interpretacji, wyrażeniem opinii w prasie, radiu czy internecie warto sprawdzić jakie będzie miał ona konsekwencje w praktyce. Zaniechanie poboru nastąpi w drodze rozporządzenia które ma zostać wydane do połowy czerwca 2018 r. Nie zmienia to faktu, że brak regulacji prawnej dotyczącej kryptowalut w dalszym ciągu czyni ten rodzaj działalności w Polsce wysoko ryzykownym z punktu widzenia podatków, a szczególnie z perspektywy podatku dochodowego.